W ruchu kobiecym kobiety potrzebowały, żeby mężczyźni wstali i powiedzieli: „To nie w porządku”. W latach 60. w dziedzinie praw obywatelskich ludzie dowolnego koloru skóry domagali się równych praw.
(In the women's movement, women needed men to stand up and say, 'This isn't right.' In the civil rights of the '60s, it took people of all color to demand equal rights.)
Cytat ten podkreśla znaczenie solidarności i sojuszu w ruchach społecznych. Podkreśla, że zmiana często wymaga zbiorowego wysiłku osób bezpośrednio dotkniętych i wspierających sojuszników z szerszych społeczności. Zarówno wyzwolenie kobiet, jak i równość rasowa opierały się na sojusznikach, którzy rzucali wyzwanie zakorzenionym niesprawiedliwościom, co pokazało, że postęp jest najskuteczniejszy, gdy różnorodne grupy zjednoczą się we wspólnym celu.