Jednym z największych ataków wroga jest zajęcie was, pośpiech, hałaśliwość, rozproszenie, napełnienie Ludu Bożego i Kościoła Bożego takim hałasem i aktywnością, że nie ma miejsca na modlitwę. Nie ma miejsca na bycie sam na sam z Bogiem. Nie ma miejsca na ciszę. Nie ma miejsca na medytację.
(One of the greatest attacks of the enemy is to make you busy, to make you hurried, to make you noisy, to make you distracted, to fill the people of God and the Church of God with so much noise and activity that there is no room for prayer. There is no room for being alone with God. There is no room for silence. There is no room for meditation.)
Ten cytat podkreśla głębokie duchowe wyzwanie, przed którym stoi dziś wielu wierzących: ciągła fala zajęć i hałasu, które mogą przesłaniać najważniejszy aspekt naszej relacji z Bogiem – intymność poprzez cichą refleksję i modlitwę. W kulturze, która ubóstwia produktywność, szybkość i ciągłą aktywność, łatwo przeoczyć konieczność samotności i ciszy jako niezbędnych dyscyplin duchowych. Kiedy nasze życie jest zaśmiecone rozrywkami, ryzykujemy utratę świętej przestrzeni potrzebnej do prawdziwego dialogu z Boskością. Taktyka wroga wydaje się tutaj subtelna, ale skuteczna: zasypując nas zajęciami, uniemożliwia nam doświadczenie ciszy niezbędnej do słuchania głosu Boga i pielęgnowania naszego duchowego zdrowia. Cisza i samotność to nie tylko chwile spokoju; są podstawą medytacji, zrozumienia i poddania się woli Bożej. W takich chwilach wierzący mogą porzucić powierzchowne obawy i ponownie połączyć się z sednem swojej wiary, pozwalając, aby ich serca wypełniły boskie przewodnictwo. Rozpoznanie tego wzorca i celowe wygospodarowanie czasu na ciszę i modlitwę staje się strategią wojny duchowej, pomagającą nam przeciwstawić się zwiedzeniu wroga i pogłębić naszą rozmowę z Bogiem. Ostatecznie utrzymywanie ciszy i samotności staje się aktem oporu wobec chaosu świata i deklaracją naszego pragnienia przedłożenia naszego duchowego dobra nad hałasem świata.